† Zagłęb się w mroku tajemnicy... Uczyniło to już wędrowców †


Księga gości
 


 

Szepcząc
Ukrywam prawdę
Może mi się uda
Zamykam w sobie
Siebie samą
Udaję, że wszystko
Jest OK
Staram się?
Nie wydaje mi się...
Czasem czegoś chcę
Tak bardzo mocno
Rzadko udaje mi się
To osiągnąć..
.


żyje juz :


Jeśli któregoś dnia poczujesz,
że chce Ci się płakać,
zadzwoń do mnie...
Nie obiecuje,
ze Cię rozbawię,
ale mogę płakać razem z Tobą...
Jeżeli któregoś dnia zapragniesz uciec,
nie bój się do mnie zadzwonić...
nie obiecuje,
ze Cię zatrzymam,
ale mogę z Tobą pobiec...
Jeżeli któregoś dnia nie będziesz chciał nikogo słuchać,
zadzwoń do mnie...
Obiecuje być wtedy z Tobą i obiecuje być cicho...
Ale jeżeli któregoś dnia zadzwonisz i nikt nie odbierze...
Przybiegnij do mnie bardzo szybko.
Mogę Cię wtedy potrzebować ...


Pokrewne dusze

zniszczona-nadziejapoprostu-onashiva1981molekuly-emocji


Krzycząc...
Wyrzucam z siebie
Siebie samą
Cały ból
I nienawiść
Które mnie przepełniają
Nie daję się rozerwać
I rozciągnąć od środka
Oddaję wszystko na zewnątrz
'do użytku publicznego'
I co z tego?
I tak każdy ma to
Gdzieś głęboko ...


GG: 7742366
  

@


Płacząc...
Obmywam całą
Siebie
Swoją duszę
I tak niedomytą
Wylewam z siebie
Każde uczucie
Przestaję wierzyć
W radość
Oddaję się
Smutkowi
Sprawiam, że
Jest mi lepiej...






"Kiedy bierzemy życie we własne ręce, dzieje się rzecz straszna:
nie ma na kogo zwalić winy
(Erica Jang)


Milcząc...
Ukrywam w sobie
Siebie samą
Oddaję się
Ciszy
Obserwuję
Ale nie krytykuję
Pozwalam uczuciom
Skumulować się
Potem je wyrzucam
Krzycząc lub płacząc
Robię z siebie
Zagadkę...


Szepcząc...
Krzycząc...
Płacząc...
Milcząc...
Okazuję
Siebie samą
Swoje wnętrze
Uczucia
Tajemnice...
Po tych
Czterech słowach
Każdy mnie pozna
W
hisper...
Scream...
Weeping...
Silence...


CURRENT MOON
moon phase info


"Jestem taki jak wszyscy ludzie
- widzę świat nie takim
jaki jest,
lecz jakim chciałbym go widzieć
(Paulo Coelho)




"Serce obawia się cierpień
(...)
Powiedz mu,
że strach przed cierpieniem
jest straszniejszy niż samo cierpienie.
I że żadne serce nie cierpiało nigdy,
gdy sięgało po swoje marzenia... 
(Paulo Coelho)



"Czekanie sprawia ból.
Zapomnienie sprawia ból.
Lecz nie móc podjąć żadnej decyzji
jest najdotkliwszym cierpieniem. (Paulo Coelho)


"Lecz nikt nie może tracić z oczu tego,
czego pragnie.
Nawet kiedy przychodzą chwile,
gdy zdaje się,
że świat i inni są silniejsi.
Sekret tkwi w tym,
by się nie poddać
(Paulo Coelho)



2497



Requiem For A Dream


2497


Jestem teraz {akcja}


Podaj datę urodzin...

r.


2497

 



O mnie
   


 

Dodaj do ulubionych

Jaka jestem?


*Linki*
 
 Magia
^v^ fazy księzyca
^v^ Forum czarostwa
^v^ Czarostwo Belladonny
^v^ Drakonaria-kolor, światło i szept liści... - druidyzm
^v^ Forum neopogan
^v^ Druidyzm - Czeski
^v^ Na korze brzozowej spisane Wicca
^v^ Dark Corner - Ciemna Strona Mocy - Wampiryzm, Szatanizm, Satanizm, Lucyferianizm, Satan, Szatan, Vampir
^v^ Wicca - Enenna
^v^ Gwiezdne Wrota - ciekawa stronka
^v^Demonologia - wszystko o czarach ? :|
^v^ Magia Życia - sporo info
^v^ Astronomia dla każdego
^v^ Symbolika
^v^--+ Morion +-- magia
^v^ Roztaje - sposoby rozumienia magii
^v^ Czarodziejka Bizland
^v^ Biała Magia - Magiczne sposoby
^v^ Biała Magia Viki
^v^ Astronomiczne aktualności. Planety, zakrycia, zakrycia asteroidalne, komety, nowe, asteroidy.
^v^Księga magii :))
^v^Demonologia - wszystko o czarach ? :
^v^LAPIDARIUM - sklep

Sztuka mroku
^v^Deadly Pretty's Vampire Page
^v^Dark gallery
^v^ Dizzz Art
^v^Gothic Gallery 3
^v^ BlackPage Czarny klimat, mroczne opowiadania, niesamowite historie fantasy, wiersze miłosne.
^v^ Riannon - wiersze
^v^Gothic art- prints on canvas
^v^ Galeria mroku
^v^ Night Rose - gotyk . poezja . moda . sztuka .
^v^ Ish -
^v^Deadly Pretty's Gothic Gallery 2
^v^Deadly Pretty's Gothic Gallery 4
^v^Deadly Pretty's Gothic Images
^v^ Arx mortis
^v^Deadly Pretty's Vampire Gallery 2
^v^ Klątwa
Garden Of Serenity - Dla duszy
^v^Deadly Pretty's Vampire Gallery 3
^v^Gothic Smilies
^v^Gify - nietoperze
^v^ Gothic Gallery
^v^Ebooki do ściągnięcia

Sklepy
^v^ Gothlandia -- nie tylko dla Gotów
^v^ Lederstahl
^v^ Goth Shirt
^v^ Dredy, warkoczyki itp
^v^ Goth-City

Gotyk
^v^ Encyclopedia Gothica
^v^ A History of Goth
^v^ Goth.Art - strona listy dyskusyjnej
^v^ Gothic Martha Stewart Home Decor
^v^ Świątynia mroku
^v^ Goth Net
^v^ DARK ZONE - muzyka mroczna niesamowita magiczna
^v^ Postindustry - news
^v^ NAJTVOLK - goth, darkwave, deathrock, horror, imprezy, koncerty, gotycki humor i horoskop.
^v^ NightRose gotyk . poezja . moda . sztuka .
^v^Trumna

Śmierć
^v^ Objęcia Śmierci
^v^Czy śmierć może być piękna ?
^v^ Sprawdz ile czasu Ci pozostało...
^v^ Śmierć - Gavagai
^v^ Dead Zone
^v^ Dla samobójców ;)
^v^ Bądź gotowy - ŚMIERĆ przyjdzie niespodziewanie.

Parapsychologia
^v^ Psychotronika - Pierwszy Polski Portal Psychotroniczny
^v^ MiPzone - zjawiska paranormalne, UFO, duchy, wampiry, wilkołaki
^v^ Zjawiska paranormalne
^v^ Centrum-PSI wortal zjawisk paranormalnych

Muzyka mej duszy
^v^Within Temptation
^v^ Nightwish
^v^ Hunter
^v^The 69 Eyes
^v^Sonata Arctica
^v^Tristania
^v^AltaVista - świetna wyszukiwarka mp3 ;)
^v^Therion - moja ulubiona kapela :)
^v^Crematory
^v^Theatre Of Tragedy
^v^Type o`negative
^v^ Kat
^v^Loreena McKennitt
^v^Cradle Of Filth
^v^Lacrimosa
^v^ XIII. Století
^v^The sisters of mercy

Klimatyczne
^v^   ad.noctum by Dev & Deen - świetna galeria
^v^Studio Reklamy Wizualnej
^v^Pamietnik kindermetala
^v^ Racjonalizm - tresci o temacie sataniztycznym itp
^v^ Garden Of Darkness open
^v^Generator elfickich imion
^v^Czarna księga
^v^Mroczna księga nocy
^v^Wszystko o facetach :P
^v^Wszystko o kobietach :P
^v^Słownik elficki

Pokrewne dusze
^v^ Kornik - złota osobowośc ;)
^v^ Marta - kochana duszyczka
^v^Raziel - upadły anioł
^v^Magda - królowa aniołów
^v^Darke - poetycka dusza :*
^v^Aschar - filozof losu ;)
^v^ Elyssar - przyjaciel, a jednocześnie wielki autorytet :))
^v^ Xorcerer
^v^ PTR ... Ciekawa osobowość ;)
^v^Syn Wilka
^v^Martyna - Zakazana miłośc
^v^ Planeta- blog o tematyce śmierci
^v^Judzik - Odwieczny weteran ;-P
^v^Mój stary blog z fotami
^v^Paulina - wieczna optymistka ?
^v^ Alone
^v^ Radek ^v^
^v^Natka

Vampire
^v^Fajna stronka
^v^Klub wampirów ?
^v^Wampirze motywy literackie
^v^DRZEWO GENEALOGICZNE
^v^Wampiry w wierzeniach ludowych
^v^Vampire History Timeline Vampires
^v^ Sanguinarius
^v^ Sprawdź czy nie jesteś wampirem ;)
^v^ Носферату
^v^Grafika
^v^Sklep fanatyków
^v^ Flaming Angels
^v^ ANKH
^v^Mity
^v^Dzieci Ciemności
^v^Lestat
^v^Tridum
^v^Kilka słów
^v^Rodzaje wampirów
^v^Nowa Krew
^v^ Strona poświęcona wampirom i nie tylko
^v^ Order Of The Tiamat
^v^ Sigillum Vide Union - kolejna wspólnota

Moje krople krwi
^v^Ezoteryka ?
^v^Ciekawostki dotyczące magii
^v^Podstawowe pojęcia
^v^Prawa i zasady
^v^Świece jako narzedzie magii
^v^Autohipnoza
^v^Podstawowe pojęcia II
^v^ Wampiry ^v^
^v^Mistyczne stworzenia
^v^Starosłowiańska magia miłosna
^v^Święto miłości
^v^Kobieca siła
^v^Lustro i oczy narzeczonego to grób małżeństwa
^v^ Apokalipsa?
^v^ W którym wieku żyjemy ?
^v^Paranormalny seans z lustrem
^v^Magia świec
^v^Główne cechy żywiołów
^v^Cykle słoneczne i pory roku
^v^Jak zgasić płomienne żadze ?
^v^Magia?
^v^ Główne pojęcia magiczne
^v^Sansara?
^v^Podstawowe pojęcia III
^v^ Podstawowe pojęcia IV
^v^ Uderzenie odwrotne przy rzucaniu uroku
^v^Czym jest astral?
^v^Dwanaście gotyckich przykazań
^v^ Jestem gothem

Mój Profil

Podlinkuj

brak kategorii (160)
wszystkie (160)

 


*Archiwum*

2005
lipiec (6)
sierpien (44)
wrzesień (11)
październik (17)
listopad (11)
grudzień (12)

2006
styczeń (10)
luty (6)
marzec (8)
kwiecień (3)
maj (3)
czerwiec (3)
lipiec (5)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (1)
listopad (2)

2007
styczeń (1)
luty (1)
marzec (5)
kwiecień (1)
maj (1)
lipiec (2)
październik (1)

2008
styczeń (1)
kwiecień (1)

2009
styczeń (1)

2010
styczeń (1)


 
 



 



























^v^ 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...piątek, 22 stycznia 2010...22:09:40... ^v^ ... ^v^ ...


Zauważyłam, że większość postów się zaczyna stylem,, matko ale mnie tu dawno nie było !!! " hehe i trafne bo tym razem jest tak samo. Tak przez przypadek przypomniałam sobie o tej stronie... ale mam do niej sentyment... Tak siedze i czytam te stare posty... 2006 r , 2007 etc... aż wierzyć sie nie chce , ze ja je pisałam... to teraz tak jakbym czytała wypowiedzi zupełnie innej osoby... Przez ten pryzmat czasu stwierdzam, że moje życie się obróciło o 360* i moje postrzeganie świata również. Heh nie powiem fajnie jest powspominać , tym bardziej , że tamtejsze moje problemy były tak błache, ze teraz sie z nich tylko śmieje. Jakby ktoś mnie nie znał, i przeczytał to to by wziął by mnie za nie wiadomo jaką pesymistkę , której życie nie ma sensu etc . hehe dzisiejsze emo :P .... nie no troche przesadziłąm teraz hehe :) fakt, ze lubiłam tu pisać zawsze jak miałąm jakiś problem, żeby to zemnie zeszło , takie małe lekarstwo bo jak wszystko z siebie wyrzuciłam to czułam sie o wiele lepiej :)

W starych postach często zastanawiałam się nad swoim życiem. Rozmyślałąm nad tym czy dobrą drogą podążam, czy wybieram odpowiednie ścieżki... hmmm... Z perspektywy dnia dzisiejszego jeśli bym miała odpowiedzieć na pytanie czy jakiegoś z moich wyborów postawionych do tej pory żałuje... odpowiem , że nie.

Dzięki temu przerwałam ten chory, toksyczny 5 letni związek... Wiecie gdy teraz tak to wszystko czytam, to dopiero teraz widzę jak bardzo miałam wtedy klapki na oczach i żałuje, że już wtedy nie posłuchałam rad Kamila i Elyssara, ale nie ma co żałować widocznie tak to miało być ukartowane bo teraz jestem w związku , którego nie wymieniłabym na żaden inny i mam skrytą nadzieje, że już tak pozostanie. Po za tym wymarzona praca... studia... hmm tu są ostatnio małe problemy ale będzie co ma być ... Czy jestem zadowolona ? Tak. Najbardziej ciesze sie z tego, że te wszystkie doświadczenia dały mi dużo sił i bardzo mnie zmieniły... stałąm sie bardziej twarda i zimna na pewne sprawy co sprawia , że już nigdy nie popełnie starych błedów, nie po tym wszytkim... powiem Wam( wiem , że nikt tu już nie zagląda - to oczywiste) brakuje mi jedynie tamtej wolności... teraz żyje w ciągłym biegu... jakoś nie mam czasu i nawet ostatnimi czasu chęci na zagłebianie w stare fascynacje, o których czesto tu pisałam... tylko nad tym ubolewam bo fajnie czasem było sie wyłączyć z tych realiów życia i pomedytować troche :)

AD ERTA VAKA ....



komentarze [8]



 

Wróciłąm !!!! :) 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...czwartek, 15 stycznia 2009...21:54:11... ^v^ ... ^v^ ...


Matko jak mnie tu dawno nie było.... kiedyś próbowałam wejśc na tę strone ale przez długi czas była nie aktywna... aż chwyciło mnie za serce bo mam do niej sentyment tyle myśli tu wylanych... drugi pamiętnik jakby nie patrzeć...


Co u mnie? Szmat czasu minął odkąd tu ostatni raz byłam wiec ciężko zacząć... hmmm skończyłam szkołę ... zdałąm mature... egzaminy zawodowe... aktualnie studiuje pedagogike... pracuje takze jako opiekunka ( informatyk) świetlicy edukacyjnej z dzieciaczkami...


Co wiecej? w życiu uczuciowym bez zmian... nadal jestem z Kubą... hehe zabrzmi to znowu dziwnie.. ale zaczynają wracać jego stare nawyki o których juz kiedys het het tu pisałam... chyba ze mną jest coś nie tak wiecie ... ale nie powiem bo sie zmieniłąm.. gram w otwarte karty i juz w sobie nic nie dusze tylko mówie wprost co mi lezy na duszy... przynajmniej nie robi mi to az takich wiks jak kiedys....

Co do reszty... hmmm... zainteresowania bez zmian :p tyle ze przyznam sie bez bicia ze w tym roku troche wszystko odłozyłam na wyzsza półke ... matura i egzaminy zabrały mi sporo wolnego czasu... ale teraz jest inaczej znowu w wolnych chwilach siegam no ulubionych ksiazek i witryn www.... No moze nie teraz bo aktualnie mam sesje i styczen jest potworny w tym temacie ale co nas nie zabije to nas wzmocni :)

Tak sie zastanawiam... zaglada tu ktos jeszcze ? hehe nie dziwie sie ze strona zarosła w pajeczyny :P Przyznaje ze to moja wina :( ... ale powiem wam ze mi tego brakuje i chyba zaczne znowu cos tu skrobac ;)


pozdrawiam zatem wytrwalców ;)



komentarze [1]



 

 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...poniedziałek, 28 kwietnia 2008...23:05:46... ^v^ ... ^v^ ...


Sklep jak każdy inny... Wiele półek, miłe ekspedientki, cztery ściany, dużo ludzi, wózki, koszyki, gwar i hałas. Na pierwszy rzut oka to rzeczywiście zwyczajny sklep, ale gdy przyjrzeć się bliżej...

Produkty nie są takie, jak w normalnych, zwyczajnych sklepach. Tu można nabyć miłość, szczęście, radość, słodycz, rozkosz... Do wyboru, do koloru. I tylko ludzie nieuczciwi płacą tu pieniędzmi, tutaj... trzeba czegoś innego, czasem niczego wzamian, a jeszcze innym razem bierzesz coś i nie jesteś tego świadom! Ot, dziwaczny sklep i jedyny w swoim rodzaju. Wstęp do niego mają tylko wybrani, przed innymi drzwi zamykają się z trzaskiem, ale są tacy, którzy wchodzą bez pytania i sieją spustoszenie. I nawet nie wiedzą, ile czasu zajmuje uporządkowanie poprzewracanych półek i naprawienie połamanych koszyków, które zostają po nieproszonych gościach. Gdy już trafisz do sklepu możesz czuć się doceniony, wyróżniony i niezwykły, tak naprawdę dociera tam tak nie wielu, a jeśli komuś już się uda; nie zawsze wie, jak właściwie zachować się w tym sklepie, jak zrobić zakupy i nie raz nawet wychodząc z niego za wcześnie cierpi na tym właściciel sklepu. Może zmęczyła go monotonia zakupów? A może nie odpowiadała mu jakość oferowanych produktów?
Wtedy można natrafić na samotnego wędrowca w czarnym kapturze zwanym Smutkiem, czasami tak już musi być, nie zawsze można cieszyć się wiosną...
A wszystko to w niezwykłym:
...sklepie zwanym "SERCEM".



komentarze [0]



 

 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...środa, 23 stycznia 2008...13:01:23... ^v^ ... ^v^ ...


nastepny post w krótce... sorki za zaniedbanie ... pozdrawiam


komentarze [0]



 

 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...niedziela, 7 października 2007...14:17:35... ^v^ ... ^v^ ...


Witam

Sporo czasu minęło od ostatniego posta... Nie miałam właściwie, o czym pisać... wena mnie opuściła po za tym codziennie jeździłam do pracy a jak wracałam to już na nic nie miałam ochoty...
Na stan obecny żeby sprostować... Z Kuba układa sie nawet dobrze od tamtego zgrzytu nic więcej póki, co nie było rewelacji miedzy nami.
IV klasa... Ta... Dotrwałam do tej chwili... Masakra normalnie... Czeka mnie najgorszy rok... Za miesiąc próbna matura... Zdecydowałam sie pisać z WOSu :P, bo jak przeglądałam test z gegry mimo ja lubię to w niektórych chwilach mnie przerażały...A WOS.. To jakby nie patrzeć przykłady z życia... Temat maturalny i deklaracje mam już za sobą... Dodatkowo czka mnie egzamin z zawodu ;/ ech szkoda gadać.. Strasznie nas męczą na nic czasu nie ma... Ale jakoś ten rok trzeba wytrwać i zwyciężyć oczywiście. Od początku roku dałam sobie już raz na zawsze spokój z ex przyjaciółka... Do mojej klasy doszła super laska w klimacie i w ogól e hehe mam wreszcie, z kim normalnie pogadać a nie udawać kogoś, kim nie byłam... Fakt nie powiem... Czasami jak patrzę na Viole i Cyche to brakuje mi jej... W końcu 6 lat razem to bardzo dużo... Ale po tych akcjach już miałam dosyć, ja próbowałam to naprawić... Jej widać zależało jak zależało skoro tak wyszło..
W każdym razie od czasu, gdy już z nimi sie nie zadaje z resztą klasy mam tak super kontakt ze sama w szoku jestem :P nawet z chłopacy ,,normalnie" ze mną rozmawiają... Widać nie tylko ja, za Cycha nie przepadałam :D ale co tam... Ważne, że w szkole mam moje dwie kochane kobiety Kina mam nadzieje ze w naszej szkole jakoś znajdziesz własne miejsce.. Niestety z Talą musimy w tym roku ją opuścić.. Co ja mówię, jakie niestety?.. Wreszcie!! Cztery lata to i tak bardzo dużo:)
taa.... W szkole jest teraz w ogóle misz masz, bo obchodzi swoje 50lecie wiec jest mały kociął ;/ łee właśnie może mnie ktoś wyręczy z narysowania portretu Dezyderego Chłapowskiego ;/ nie chce mi sie za to zabrać, no, ale obiecałam wiec jestem zmuszona ;/ ehhh...
Nie wiem, co jeszcze napisać... Jakoś pustka w głowie... aha Kamil jak tu zajrzysz to proszę podaj mi jeszcze raz swojego Koma bo tamta eske skasowałam zanim zapisałam nr ;/ z góry dzięki ... :*
Nic będę uciekać mam sporo nauki na ten tydzień trzymajcie sie i dzięki za pamięć ;)


Pozdrawiam wszystkich serdecznie :*

Ad Erta Vaka!



komentarze [5]



 

Dusza to płomień, który płonie nawet po smierci (*) 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...niedziela, 15 lipica 2007...00:37:06... ^v^ ... ^v^ ...


Znowu płacze…. Godzinę prawie siedziałam na pobliskim moście … wtulona w swe ręce i nasłuchująca szeptu rzeki… Dzisiejszy Dzień … od rana jakoś mi źle wróżył… Po południu się trochę rozluźniło… Blues Expres i zabawa z Przyjaciółmi… Miło… Później wypad z Kingą na bromka…. Heh i jakieś barany , które się do nas przyczepili… boshe co za naród ….. Obrzydzenie i nic po za tym… wrrrr … nawet człowiek piwa w parku ze spokojem wypić nie może ;/ … kur… wylizać to sobie dupę mogą….heh… Jeszcze żeby dzień lepiej ukoronować pokłóciłam się z Kubą… rewelacja jutro nasza rocznica…. Heh…ale ostatnio jest jakos tak…..:( Nawet wątpię żeby pamiętał…. W dupie mam jutrzejsza rocznice … tak mnie wk… ze nie macie pojęcia…. Jeszcze to we mnie siedzi…. Pretensje do garbatego, ze ma dzieci proste… niech mi jutro wcale nie przychodzi… mam to gdzieś…… i po woli zaczynam mieć tego dość…. Zajebista rocznica będzie naprawdę…… jak ma być tak dalej to ja wysiadam… dziękuje za taki pociąg … wybieram bilet w inną stronę….:( świetnie … mam tak bardzo zepsuty humor jak nie wiem, kiedy ostatnio… rewelacja normalnie:( … dobrze ze mamuśka i nie zauważyła jak weszłam rozmazanego tuszu i kredki…. Bo jeszcze tego by mi brakowało…. Ehhhhh …. Dolina …




Po za tymi przy ziemskimi sprawami… w dodatku dzisiaj mija rok od samobójstwa Roberta… ;(… będąc na PKP … na koncercie …. Przypomniało mi się jak go tam zawsze odprowadzałam jak u mnie był… jak siedzieliśmy na ławce… i czekaliśmy na peronie razem… ehhh…. Minęło tyle czasu a ja nadal mam to w swej pamięci… i raczej nigdy nie zapomnę spędzonych razem chwil… Byłeś dla mnie wtedy podporą, jakiej nigdy wcześniej nie miałam… interesowało Cię bardziej, co czułam niż osoby, która powinno wówczas to obchodzić… wiele Ci zawdzięczam… te wszystkie nieprzespane noce heh jakby to było wczoraj…. Wczoraj ten telefon od twojej siostry 15-go rano…,, Robert popełnił samobójstwo dzisiaj dzisiaj nocy….” Nigdy nie zapomnę tamtego dnia… ehhh … przez długi czas nie mogłam się pogodzić z myślą, że Cie już nie ma…, że już nigdy nie zamienimy słowa… obwiniałam się za tą śmierć… z przyczyn duchowych i fizycznych, ehhh może to głupie, ale zasypiam zawsze przy otwartym oknie… i od jakiegoś czasu patrząc w okno … widzę jaśniutka gwiazdę… wcześniej jej tam nie było… Patrząc na nią przypominam sobie twoje słowa…, że patrząc w niebo zawsze Cię tam odszukam… i odszukałam…
Pamiętam, kiedy ostatni raz widziałam twój uśmiech… Nie myślałam wtedy, że życie może tak nagle się skończyć… Nie!!! Ty wciąż żyjesz! Ale jesteś daleko… Nie wiem gdzie;(
Kiedy próbuje Cie odszukać … każdy ślad, jaki prowadzi mnie do Ciebie coraz bardziej mnie oddala… … I zastanawiam się, czym jest życie? Czy życie jest przywilejem? Czy też jest ciężarem, który każdy z nas musi dźwigać? Nie wiem …
Ta myśl ciągle chodzi mi po głowie… pożera moje myśli…
Tęsknie za Tobą wiesz?
Ciągle zastanawiam się, co by było gdyby…?
Co by było gdybyś żył…
Jak dziś pamiętam Twoje piwne oczy patrzące martwo w dal… patrzące w nicość….
Minął rok jak Cię nie ma tu… To nie był rok taki jak wszystkie inne, kiedy Cie nie znałam i kiedy byłeś z nami…
Wciąż widzę Cię jak idziesz ulicą …. O idziesz tutaj, ale…
Nie tak jak kiedyś, teraz jesteś niewidoczny, mijasz tłum zgromadzony, wokół, ale oni Cie nie widzą…
Może nie chcą widzieć?
Nie wiem…
Pozostaniesz z nami w pamięci…
I nigdy w niej nie zginiesz…
Czy żałujesz, że nie ma Cię z nami?
Nie wiem…
Ale wiem, że życie bez Ciebie nigdy już nie będzie takie jak dawniej…
Dobranoc! Śpij już!
Śpij pogrążony wiecznym snem…


Wybaczam Ci… Idź już!



I odszedł….






Kończąc chciałabym podziękować moim kochanym Przyjaciołom za to ze starali się poprawic mi humor :* #8230; Kinia , Tala, Emil, Krzysiu … dziękuje wam bardzo … jesteście kochani… (przytul)


Ad Erta Vaka !



komentarze [2]



 

 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...piątek, 6 lipica 2007...00:24:37... ^v^ ... ^v^ ...


Dawno nie pisałam..
Fakt...
W czerwcu miałam taki Sajgon w szkole, że nawet chwili wytchnienia nie było...
Tylko zaliczenia etc, ale jakby nie patrzeć wysiłek się opłacił ;) nie narzekam, :)
Co do poprzedniego postu... Czy coś się zmieniło?
Tak...
Pogodziłam się z Violettą, ale zrozumiałam, że nie ma sensu kontynuować tej przyjaźni.
Rozmawiać rozmawiamy, tyle że straciłam do niej zaufanie i już raczej nigdy nie będę traktować w taki sposób jak dawniej...
Pozostawiam to neutralnie nie chce sobie robić niepotrzebnie wrogów.
Po za tym początek lipca upłynął dosyć pracowicie mimo wszystko
praca, dom teraz jest trochę więcej luzu...
Hmmm cieszę się, ze mam teraz przy sobie Kinie i Tale...
Dziewczyny jesteście naprawdę świetnymi Przyjaciółkami (przytul) ...
Ostatni tydzień to był koszmar...
Czułam się... Heh same wiecie jak...
Kołyska nastrojów jak jeszcze nigdy...
Dzięki za wsparcie:*:*
Kinia Tobie również wielkie, dzięki, że przyszłaś wtedy na ta promenade jak do Ciebie napisałam...
Dużo to dla mnie znaczyło naprawdę:* heh będę mieć świetna szwagierkę:*
Talia musisz naprawdę pomyśleć nad tym czy nie zostać tą wróżką;P ... Pamiętajcie, ze jakby się co działo możecie na mnie liczyć ;) …
cóż nie chce pisać o ostatnim tygodniu.. Było minęło ważne, że teraz jest Ok...,
Co Cię nie zabije to Cię wzmocni:)
Hmmm... Ogólnie nie wiem, po co dalej prowadzę tego bloga...
Chyba z sentymentu...:(...
Doszłam do wniosku ostatnio, ze starzy dobrzy, znajomi się odcięli... Co mnie boli nie będę tego ukrywać...
Ale nic na silę się już to kiedyś mówiłam... Ehhh:(

Nic kończę tego chaotycznego posta, którym chciałam pokazać osobą, które tu jeszcze wchodzą, że jeszcze żyje:P


W najbliższej chwili pojawi się coś nowego... Tymczasem.... I pozdrawiam!



komentarze [3]



 

 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...sobota, 5 maja 2007...16:15:29... ^v^ ... ^v^ ...


Hunter - "Pomiędzy niebem a piekłem"

Nawet jeden mały Gest...
Jeden dotyk Nieba...
żeby znaleźć w każdym z Nas...
Jeden wspólny wielki Raj, który da nam skrzydła...
i pozwoli dotknąć gwiazd...
To dla Takich chwil - całe życie wędrówką...

Jeden Dar, jedno własne skrzydło, żeby potem poczuć wiatr...
To dla Takich chwil - całe życie w szaleństwie...

Oto mam moje Małe Niebo...
Oto mam moje Małe Piekło...
Oto mam moją Wielką Ziemię...
Oto mam moje Małe Niebo...
Oto mam moje Małe Piekło...
Oto mam moją Własną Ziemię...
Dlaczego spadam...?

Jeden świt... żeby wznieść się ponad mrok...
Śpij Aniele mój...
Może sen uchroni Cię przed moim złem...

Oto mam moje Małe Niebo...
Oto mam moje Małe Piekło...
Oto mam moją Wielką Ziemię...
Oto mam moje Małe Niebo...
Oto mam moje Małe Piekło...
Oto mam moją Własną Ziemię...
Dlaczego spadam...?

Jeden Mały Wielki Świat...
Dziwny świat w szaleństwie...
Oszukując rajem... niespełnionych marzeń...
Tutaj dzień po dniu...
gaśnie To, co sprawia, że przemija ból...




Witam...

Ostatnio sporo się wydarzyło w moim życiu... hmmm... Przemyślałam dużo rzeczy... Chociażby kłótnia z Kubą... Tyle, ze tym razem nie taka jak poprzednie... Nie... Tym razem powiedziałam mu to wszystko, co leżało mi głęboko na sercu... Czym mnie ranił i to, co mi sie nie podoba, to głupie, ale pierwszy raz zrzuciłam z siebie ten ciężar... Było ciężko, bo prawie zerwaliśmy... Ale oboje sobie obiecaliśmy poprawę, nie taka jak wcześniej tylko taka prawdziwą na stałe... heh a jak jest teraz? Zmienił się, jest teraz dla mnie potulny jak baranek :P hehe ok nie będę zapeszać, ale teraz sie czuje swobodnie w tym związku... Drugą rzeczą jest hmmm przyjaźń... Pisałam o tym wcześniej... Przez ten miesiąc nic sie nie zmieniło.. Gorzej... Wczoraj to myślałam ze wyjdę z siebie jak dostałam od Violi smsa w stylu wielkiej obrazy ze poszłam do szkoły... No ludzie... Jakby nie miała sie, czego czepiać... Po co miałam iść na blałke sama? W domu bym i tak siedzieć nie mogła a jak mam sama sie po mieście łazić to dziękuje te 4 godziny jakoś przeżyłam... a ze ona woli sie z Marceliną gdzieś,,szlajać" to jej sprawa. I jeszcze wielkie wywody, ze jej nie głuchłam, sorry, ale czy to na tym polega? Nie lubię sie bawić komórka,używam jak potrzebuje, nie mam jej przyklejonej do dłoni jak nie, którzy... Chyba któraś z nas źle definiuje słowo przyjaźń. Nie pamiętam nawet, kiedy ostatni raz u mnie była tak bezinteresownie... A nie zliczę ile razy do Marceliny jechała, a w eskach to wychodzi na to, ze to niby przeze mnie wszystko taaa... Jasne... Wiecie, co wisi mi to, ale nie pozwolę sobie żeby ktoś robił ze mnie nie wiem, kogo, jeśli ta Marcelina tak jej imponuje to proszę bardzo niech idzie do niej, mi zupełnie nie imponuje fakt, ze ma dziecko, każdy głupi może sie postarać się o dzieciaka ( mała jest słodka fakt nie jest niczemu winna) a później podrzucać tylko matce na chowanie, a w szkole, jaką to ona matka nie jest.... Wkurza mnie już to wszystko. A smsy w stylu, że sie zmieniłaś itp. mnie nie ruszają. Nie zmieniłam sie po prostu zaczęłam mówić otwarcie, co mnie boli, ale jak widać każdy jest inny i nikomu sie nie dogodzi- życie. ,,Dlaczego poszłaś do szkoły?! Mam już dość wiecznie ci cos wypominać, ale sama tego chcesz. Nasza przyjaźń to już chyba przyzwyczajenie. Ile razy mam ci dawać szanse nudzi mnie już to. Wybacz, ale mam dość. Szlajasz sie po barach i rck. Nasza przyjaźń sie kończy nie okłamujmy sie. Ostatni czasy sie zmieniłaś nie jest tak jak kiedyś. Może znajdziesz przyjaciółkę podobna do siebie zycze ci tego naprawdę..... Może i sie zmieniłam, ale na lepsze, bo wiele sie nauczyłam, ty tak nie potrafisz niestety. Koniec tematu" Nie chce mi sie pisać reszty, ale sorry... Nie pozwolę sobie na takie oszczerstwa...Szlajam sie po barach dobre... A co mam siedzieć w domu przed telewizorem? Tak przynajmniej pogadam ze znajomymi, którzy teraz zrozumiałam lepiej mnie rozumieją niż,,pseudo przyjaciele" ile razy sie z nia umawiałam w piątek to zawsze ona godzinę przed spotkaniem odpisywała ze jej cos wypadło. A teraz mi robi nie wiem, jakie wywody.,, Dałąm Ci szanse”, na co do jasnej...? To ma być jakiś, casting czy co? Na przyjaciela?? To banał... Boli ja to, ze powiedziałam jej ze dla mnie nie istnieje przyjaźń miedzy trzema osobami ( na myśli mam Cyche, mnie i ja) to nigdy by nie wypaliło... Z trzema lub więcej Ok jest możliwe, bo mam wielu przyjaciół... Ale nie miedzy trzema, wtedy zawsze będzie ktoś niezadowolony lub urażony... Zazdrość robi swoje samoczynnie. Tym bardziej jak miałaby to być znajomość na siłę, bo to ze ja z Marcelina za sobą nie przepadamy to każdy wie... Mi ona nie imponuje, moim zdaniem nie dorosła do roli, w jakiej jest w życiu, jest zbyt dziecinna, myśli tylko o tym żeby gdzieś latać a matce dziecko podrzucic, chore to dla mnie... Ale co tam... Nie no nie mogę normalnie... A jak ja sie zapytałam, kiedy była u mnie ostatnio to wielce sie wykręcać zaczęła... I dziś od razu mnie przeprasza za wczoraj... W dupe za przeproszeniem z takim czymś.... Jeszcze teraz to we mnie siedzi wszystko... Ja sobie poradzę, jestem otwarta osoba i nikt na mnie krzywo nie patrzy może to ja boli ze samowolnie nawiązuje tak kontakt? To, co mam zamknąć sie na świat i ludzi? Bezsens... Teraz najlepiej sie zaczęłam czuć z Talą i Kinga.. Jakoś wole z nimi o wszystkim pogadać, czy sie przejść czy cokolwiek... Nie wspomnę o Romce... Tyle ze jej głowy nie zawracam niech zda najlepiej ta maturze jak najlepiej (trzymam kciuki Słońce) Rzadko się widujemy fakt… może było by inaczej gdyby nie ta odległość, ale jak się widzimy to zawsze jest, o czym pogadać i ogóle mam wrażenie jakbyśmy się wcale nie rozstawały… (przytul) a Viola mi o głuchanie wiksy robi heh dobre… Viola kiedyś stwierdziła ze mam swój świat, tzn. zainteresowania, muzyka klimat... Wole to niż jechać na maniaczki i gapić sie w tv... przynajmniej mam jakieś hobby... Cóż... żal trochę sześć lat sie z nia trzymałam... hmmm o sześć za dużo... Cóż tak to jest... Ja sie nie czuje winna... Fakt zawsze każdy ma cos za uszami… Ale co ja mam za nią biegać i ,,błagać” żeby do mnie przyszła? Za kogo ona się uważa no sorry boginia nie jest. Nie lubie jak ktos uważa się za pępek swiata. A z siebie teraz robi wielka idealistke… ,,tyle razy Ci dawałam szanse i przymykałam oko na Twoje zachowanie” – ze co? Na jakie zachowanie ? co ja niby robie ? No bez przesady. Jestem sobą i nie będę za kimś łazic albo z kimś się zadawać na siłe ( mam na mysli Cyche …ona mi dupe rabie za plecami a ja mam udawać jej dobra kumpele no wybaczcie) Po za tym nic sobie nie mam do zarzucenia … a te wywody to kpina normalnie… pretensje nie wiem o co… Wkurza mnie tylko fakt ze inni próbują zawsze zrzucić z siebie wine na innych by czuc sie lepszymi... Nienawidzę jak sie ktos wywyższa... Wrrrr.... Może ona ma racje ze znajdę przyjaciółkę, która będzie podobną do mnie i nie będzie uważać ze ,,mam inny świat”… daleko szukać nie musze bo mam takie osoby… i nikt mi laski nie będzie robił … casting sobie wymyśliła… nie no parodia…, ale mnie tym wszystkim zdrzaźniła… no nie spodziewałabym się tego nigdy po niej po tylu latach … no cóż… Kit z tym.... Nic musiałam to z siebie wyrzucić... Wkurza mnie już to wszystko.... Wrrr dobra spokój....
Po za tym wszystko w porzadku spędziłam rewelacyjnie te wolne dni... Fakt pracowicie... Ale Kuba był u mnie pomagał mi na ogrodzie... I ogólnie taka miła atmosfera była... Oby tak zawsze...

Nic będę uciekać póki, co... A co U was...? Elyssar, Kamil, Piotr, Darke, Marta, Azazel, Aschar, Kornik oraz reszta starej śmietanki :P co tam u was? Brakuje mi was bardzo... Elyssar pamiętasz jeszcze o Nasali ? ;)

Pozdrawiam kochani... Na was zawsze mogłam liczyć i nigdy sie nie przejechałam :( ehhhh buźka


Ad Erta Vaka




komentarze [4]



 

... pomiedzy niebem a piekłem... Hunter... mrrrrrrr 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...poniedziałek, 2 kwietnia 2007...12:33:47... ^v^ ... ^v^ ...


Eh... jak ja nie lubie mieć okienek w szkole... cóź... hmmm spędziłam super weekend... w piątek próba w rck , w sobote u znajomych...wczoraj poprawka z rozrywki z piątku :) .. fajnie... Ogólnie sie ciesze bo wreszcie znalazałam ekipe z którą nie da się nudzić i ogólnie juz się przekonałam, źe są super kumplami.... Tala dzięki, źe mnie wprowadziłaś w to towarzystwo... ogólnie jesteś teraz mi najbliźsza osobą... tak sobie wczoraj po rck myslałam o calym tym dniu... miałam fatalną dolinkę ale mi poprawiliście nastrój to raz a dwa ... Kisiel, Pawciu wam teź dzięki za pomoc ... i wsparcie ogólnie :** :) odnalazłam się ogólne... `hmmm... tak sie teraz zastanawiam... to co z Violą... ona jest tak naprawde tylko kumpelą ... nie moge jej nazawć przyjaciolka.. bo wszystko co jj powiem to zaraz Marcelina wie, a po za tym jakos tak nie pasujemy do siebie klimatem... ani to na impreze isc razem ani nic... brak wspolnych klimatow no chyba ze o ciuchach... ktore ostatnio mam gdzies mode i chodze w tym co lubie... wiec kolejny temat odpada... nie wiem ale kontakt ostatnio sie zepsol... coz trudno... plakac nie bede... to samo sie tyczy Jakuba... tak szorstko i oschle jest jakoś ostatnio ... :( w ogole wczorajszy dzien to byl koszmar dla mnie jakby Tala nie przyszła to bym nie wyrobiła... nie wiem co mam rozbic... wiem co powinnam zrobic ale to dwie rozne sprawy... najlepsze jest to ze wszyscy mi mowicie to samo... wiem ze chcecie dla mnie dobrze i doceniam to... ale jakos nie mam nadal tej odwagi... coz pozyjemy zobaczymy... to kiedy nastepna próba ? :)

Pozdrawiam Przyjaciele :*



komentarze [2]



 

Przemyslenia... 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...czwartek, 29 marca 2007...20:48:48... ^v^ ... ^v^ ...


Pisze już tego posta od kilku dni i jakoś nie mogę się zabrać... Ale ok... Na wstępie wypadałoby wyjaśnić, dlaczego zmieniłam adres bloga... Otóż tamten znało już zbyt wiele osób z moich znajomych... Nie wiem, jak ale doszło to do nich... ech... Nie chodzi o to, że mam cos do ukrycia :P Nie.. Po prostu brakowało mi tej swobodności wypowiedzi... Nie mogłam poruszać tematów, które mnie nurtują, bo nie wszystkim ufam... Ten adres dostały osoby, które maja w pełni moje zaufanie :) i z którymi chce dzielić się moimi przemyśleniami... Nie lubię robić czegoś pod komercje... Ale już jest Ok... Będę mogła pisać to, co naprawdę czuje i co mnie nurtuje, cieszę się...



W tym miejscu chciałam się pochwalić, wreszcie wygrałam ta nudna i mecząca walkę z Poznańskim WORD'em hihi :P W piątek miałam egzamin na prawko z wynikiem pozytywnym... WRESZCIE!!!... Kurde wstyd się przyznawać... Ale co tam zdałam za 6 razem... :( Ale teraz już się nie przejmuje, wisi mi to... Ważne, że mam to już za sobą za tydzień jadę do Obornik odebrać papierek i będę mogła na legalu jeździć po mieście. Przynajmniej mam teraz tą świadomość ze naprawdę dobrze jeżdżę.. Egzamin poszedł bez komplikacji, niestety minęło pół roku odkąd zaczynałam i musiałam tym razem poprawiać testy, ale :) Wszystko było Si :) Nareszcie trafiłam na normalnego egzaminatora, który nie liczy się tylko z kasa... Jestem z siebie zadowolona.. Ehh gdybym Go miała od razu a nie tych chamów to bym od razu zdała... np... ostatnie 2 poprawki oblałam tylko ze względu widzi misie kolesi... ,, Jeździ pani dobrze, bo dobrze pani jeździ, dlatego nie przerwałem egzaminu i wróciliśmy do ośrodka, ale przykro mi nie mogę pani dać jeszcze tego prawa jazdy, BO GDZIEŚ TAM pani nie dała kierunkowskazu" <- myślałam, że kolesia tam..... Cóż było minęło zdałam, :) Ale zastanawia mnie jeden fakt... Gdy siedziałam w poczekalni, czekając na swoja kolej.. ów egzaminator, który to wówczas powiedział zdążył w ciągu 30 minut wrócić z dwoma osobami... Oczywiście z tym samym wynikiem. Moja przyjaciółka zdawała w zeszły wtorek również na niego się natknęła... Tez ja oblał.. I to jeszcze w taki chamski sposób... I jak pytałam się rówieśników, którzy zdawali i natrafili na tego pana... Również zostali oblani... heh a za to mojej innej znajomej, gdy wsiadła do samochodu Kolo powiedział,, nie zda pani - (ona zdziwiona pyta, dlaczego?) - Nie zda pani, ponieważ dzisiaj już dwie osoby zdały, a więcej to za duże niebezpieczeństwo na drodze" i faktycznie oblał ja.. Zahamował jej ze niby samochód jej zgasł...:| I powiedzcie mi po cholerę, ze tak się wypowiem sa te kamery skoro oni i tak robią, co chcą?! Ona była to zgłosić, ale nic to nie dało... Idiotyzm to dla mnie wiecie... Na szczęście mam to już za sobą i mogą mi teraz skoczyć... Ale nie zmienia to faktu, ze powinno się cos zmienić w tym zakresie:| heh....



Po za tym czas jakoś leci... Wiosna... Wreszcie... Ta zima mnie tylko przygnębiała... W szkole straszny kocioł, musze się wziąć w garść teraz... Damy rade... Co do poprzedniego postu i rozmowy i twojego komentarza Marto w księdze... Ehh?. Nie wiem czy ta rozmowa Ci pomogła, ale jeśli tak to się cieszę... Wiedz, ze możesz na mnie liczyć i jak będziesz chciała się wygadać to wiesz gdzie mnie szukać... Wiem, ze jest Ci teraz ciężko... Dzieciakom na pewno tez... Ale wieże w Ciebie, wiem ze jesteś dzielna.. Pokazałaś to przeciwstawiając się mu... Ech Nigdy bym się tego po Zbyszku nie spodziewała, ale ehhh a Ty po Kubie? Faceci chyba zawsze będą dla mnie zagadka :( wiec widzisz... Fakt ciężko... Ale jeśli miałabyś się z nim męczyć... To nie miałoby sensu... Wiesz mi ta rozmowa tez pomogła... Dziękuje Ci... W sumie leży mi to na sercu od jakiegoś czasu... Stad słowa piosenki, które zacytowałam w poprzednim poście wyrażają to wszystko... Hmmm toksyczny związek nie ma przyszłości... Masz racje... Wiem... Mam wrażenie, że sama się oszukuje... Ale nie mam odwagi... Tak dokładnie to jest to, niby na ogół nie boje się podejmować wyzwań...A boje się skończyć cos..., co nie ma sensu... Ale z drugiej strony może jednak jest jeszcze szansa? Ech czy to sa jedynie złudzenia, którymi sie oszukuje cały czas? Pustka... Nie potrafię nic powiedzieć... Nie wiem... Nie wiem, co mam myśleć o tym wszystkim... Po tych dwóch latach, które przeplatane były łzami i uśmiechem... Nie wiem, co mam myśleć o przyszłości... Przecież nie mogę ciągle żyć z dnia na dzień... Trzeba w końcu pomyśleć, co dalej? A ja tego nie wiem... Coraz częściej dostrzegam rzeczy, które mnie denerwują i których nie chce zaakceptować... W Nim... A wcale nie jestem w gruncie rzeczy wymagająca... Bolą mnie słowa... Boli mnie to ze on myśli chyba nadal, że ja jestem z kamienia... Ze nie akceptuje moich znajomych, gdzie swoich by wyniósł na ołtarz... A święci wcale nie są... A najgorsze jest to, że go nadal mimo wszystko kocham... I wiem, że on mnie tez...Ale on... On chyba na tyle jest pewny siebie, ze on nawet nie dopuszcza do siebie myśli, ze mogę odejść... Czy on uważa ze nie dam sobie bez niego rady? Myli się... Było by mi ciężko i na pewno szybko nie chciałabym wiązać się w kolejny związek...Ech... Ale dałabym sobie rade... Może wtedy by zrozumiał, ze to, co mu mówiłam kiedyś ze chce szacunku... Tylko tego.. I ze mam własne zdanie... Może wtedy by to do niego dotarło... Dlatego Marta podziwiam Cię, ze miałaś tą odwagę odejść... Chociaż na pewno było to równe trudne... Ja jestem w o tyle dobrej sytuacji, że nas nie łącza jeszcze obrączki... Ehhh tak jak Ci to powiedziałam...Teraz jestem już na tyle gotowa, że jeśli przekroczy ta granice... Nie będę już się zastanawiać... Sprawa rozwiąże się albo w jedną albo w druga stronę...Ech... Musze jeszcze zaznaczyć, żeby nie było... On potrafi być naprawdę kochany... Potrafi być czuły, jeśli chce i to nawet bardzo... Kocham jego spojrzenie... To jak na mnie patrzy... Mirr... Rozpływam się... W takim właśnie facecie zakochałam... Z wnętrzem... Wiem, ze mu na mnie zależy... Tyle, że nie rozumiem czasem jego zachowania, jego wybuchów...Ech no jest cholerykiem, nerwusem... No życie każdy ma inny temperament...Ale nie oznacza to,ze ma się na mnie wyładowywać... A potem po 15 minutach przylatywać i przepraszać... Ile można... Ech.. Z jego rodzinka mam super relacje... Kingę traktuje jak własna siostrę, tyle, co z nią już przeżyłam... Masakra... :) ... Wspólna praca, jeziorko i ogólnie luz... Po za tym te dwa lata spędzone z nim dużo dla mnie znaczą... Dla jednych to mało dla innych dużo... Dla mnie? Sentyment... Bardzo wiele cudownych chwil, przeżyć, ale i również momenty, które chciałabym wymazać z pamięci... Nie mam pojęcia, co go tak zmieniło... Czy nowe otoczenie?, Nowe stanowisko? Nie wiem... Ale zmienił swoje podejście... Ogólnie do życia... Bo czy to możliwe, ze przez przeszło dwa lata ukrywał się pod inna maska? Ehhhh masakra.... Ja już nic nie wiem.... Pustka... No to wylałam to wreszcie z siebie... Nie chciałam zanudzać, ale musiałam to z siebie wreszcie wylać... Jeszcze raz Marta dzięki za wczorajsza rozmowę... Empatia... Szkoda, że nie mogę przelać, choć jej kropli na Niego... :(
Tym nie zbyt miłym dla mnie akcentem kończę... Nie chce pisać o wszystkim w jednym poście... Mamy czas...

PS... postaram się w najbliższym czasie posprzątać trochę na tym blogu, ale to po malutku... Najlepiej szablon wygląda w Internet Explorer ale chce zrobić to tak aby na innych tez działało ;/ wkurzają mnie te niebieskie linki ale jakoś nad tym popracuję ... Tymczasem


Aha zapomniałąbym dodać... zła wiadomośc... mamuśka znów mi wzieła modem... noszlag mnie chyba trafi... myślałąm , że już jej przeszło... wk... mnie już ta chora sytuacja.... :( cóż kiedy bede mogłą to bede wchodzić... napewno bede Tu pisac .... i tak już dosyc się stęskniłam .... bużka....

Ad Erta Vaka



Pozdrawiam Przyjaciele :*



komentarze [3]



 

Noc z Lacrimosą... Tanz - mein Leben tanz ... Tanz mit mir! ... 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...środa, 21 marca 2007...22:56:26... ^v^ ... ^v^ ...


,, Alleine Zu Zweit "

U kresu prawdy, u kresu światła, u kresu miłości
U kresu jesteś ty, nie przetrwało nic
Odsunęliśmy się od siebie w milczeniu już dawno
A z każdym wspólnie spędzonym dniem rosło kłamstwo naszej miłości
Im dalej szliśmy wspólnie tym bardziej oddalaliśmy się od siebie
Samotni razem, zapomnieliśmy już jak się wzajemnie odnajdywać
Przyzwyczajenie mąci obraz, letarg dławi zmysły
Duma zatruwa umysł a bliskość zaczyna dzielić

Tańcz życie me, tańcz
Zatańcz ze mną jeszcze raz
Zabierz mnie w ekstatyczny taniec czystej miłości

Gdy na niego patrzę
Gdy jej doświadczam
Gdy widzę nas dwoje, coś przetrwało
I gdybym mógł jeszcze znaleźć nadzieję i siłę
Gdybym miała wiarę w nas
Gdybym mógł do niej dotrzeć
A ja do niego, gdybym mogła znów mieć go tylko dla siebie
A ja ją, gdybyśmy mogli zacząć znowu od podstaw
I odkryć się wzajemnie na nowo
Gdyby ona tylko chciała
Chcę!

Tańcz życie me, tańcz
Zatańcz ze mną jeszcze raz
Zabierz mnie w ekstatyczny taniec czystej miłości



Mimo, ze nie znoszę niemieckiego... To kocham ten zespół... A melodia tej piosenki jak i sam tekst chodzą ostatnio za mną... I nie mogę sie od nich uwolnić... Keine Anung :)

Ostatnio czas tak jakby stanął.. Nie mogę sie jakoś odnaleźć.. Zagubiona gdzieś w przestworzach swojego wnętrza... Czuje jakość taka pustkę... Sama nie wiem, dlaczego..



,,We śnie ujrzałam inny świat, w którym nikt nie kłamie
Cisza wszystko przykryła
We śnie ujrzałam siebie leżącą obok
Lecz nie mogłam powrócić do swojego ciała
Nie mogę się śmiać
Życie odzwierciedla rzeczywistość
Zbyt długo poświęcałam uczucia tym, którzy brali
Aż w końcu nie zostało nic"



Chciałabym podejść do życia z obojętnością... Szkoda, ze tak sie nie da...Chyba za bardzo sie wszystkim przejmuje... Ommm...Ommm.... Heh nie pomaga... Chciałabym, aby wszystko było po staremu... Człowiek wtedy nie miał problemów a teraz potyka się o nie, co chwile... Jakby nie było zawsze dolina prowadzi ku górze... Oby tak było... Nie chce myśleć o jutrze, chce żyć chwila... Ale czy to właściwe podejście? Na jakiś okres tak... Ale czy na dłuższy pryzmat czasu, czy to ma sen? Mieliście czasem wrażenie, ze oszukujecie sami siebie? ze to co robicie nie ma sensu... to tylko bezsensowny łańcuch zdarzeń... aha... mam neta... ale czy to cos zmieniło ? heh nie... wszystko obala sie jak kostki domina... nie umiem ich zatrzymać... ktos zna sposób ?Ta otchłań się ciągle powiększa... W końcu w nia wpadnę... Chyba, że ukarze mi się światło... Chciałabym wreszcie mieć spokój... Ze wszystkim...



komentarze [3]



 

coś z innej beczki ;p - nie wiem czy znacie,ale na poprawe humoru ;) "MEMENTO MORI" hehe 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...środa, 7 marca 2007...20:32:22... ^v^ ... ^v^ ...





Cholera wie co się stało. Jakaś żyłka w mózgu, czy serce alkoholowe nie wytrzymało. Podczas "uniesienia" z Joasią, coś we mnie pękło, i pognałem przed siebie, słynnym już tunelem, w stronę światełka. Światełko jak światełko, białe i silne. Malutkie było, a ja gnałem jak oszalały. Szybciej niż Polonezem Siwego.
Nie wiem ile czasu minęło, gdy światełko zaczęło się powiększać, a gdy było już rozpoznawalne okazało się, że to wielki neon z napisem ROZDZIELNIA nr 2 EUROPA. W owej rozdzielni zobaczyłem masę ludzi (ludzi?) stojących w kolejkach do jakiś recepcji, czy coś takiego. Ustawiono mnie w rządku krótszym za przemiłą grupką około 70 staruszków. Jak się okazało później, ofiar wypadku autobusowego w Pirenejach. Za biurkiem siedział gruby facet ze złotymi lokami, Cherubin, kurwa jego mać. Gdy nadeszła moja kolej spytał:
- Nazwisko?
- C., Ryszard C.
- Miejsce zamieszkania na Ziemi?
- Kraków, Polska. Nowa Huta dokładniej.
- Co wy tak, jak Chopin, z Polski do Paryża umierać przyjeżdżacie? A potem burdel w papierach...
Zimny pot mnie oblał. Więc jednak kurwa umarłem. To nie sen. Zrobiłem sobie szybciuteńki rachunek sumienia w myśli. Ja pierdole, dożywocie w Piekle, jak tra la la. Zrobiłem najżałośniejszą minę, na jaka mnie było stać i cicho spytałem:
- Piekło?
- Dupa tam, nie piekło. Nie ma Piekła, jest tylko Niebo. Piekło jest na Ziemi, tu jest tzw. RAJ. A czy się komuś podoba, czy nie to już jego sprawa. Udacie się teraz, jako Dusza z Polski, do korytarza 12567843, tam was skierują do sektora Krakowskiego. No szczęść Boże!
Obróciłem się na pięcie i idę do owego korytarza. Zatrzymał mnie krzyk Cherubina z recepcji:
- Halo, obywatelu! Wróćcie tu na sekundkę. Zapomniałem wam wydać Aureole i skrzydła. Macie, i tu pokwitujcie. A tu macie instrukcje jak skrzydła dopinać. Aureoli nie zgubcie, bo następna wam będzie za wiek wydawana. No, żegnam.
Długo się ze skrzydłami męczyłem. Krzywo leżały. Aureola w miarę się prosto kołysała nad banią. Rozglądałem się dookoła. Od zajebania dusz. Koło mnie grupka Niemieckich dusz też sobie nie mogła poradzić ze Skrzydłami. Klęli jak fiks. Polazłem w swoja stronę do korytarza Polskiego, po drodze mijałem korytarze Włoskie, Francuskie, Niemieckie. Zacząłem żałować, że do Francuzów mnie nie przydzielono, dużo fajnych laseczek.
Zobaczyłem w końcu i mój korytarz. Chyba fajnie tu jest, siedzą goście na poboczu, ćmiki jarają. Zaraz też podszedłem do jednego, poczęstował. Okazało się, że to góral z Żywca, zamarzł po pijaku w lesie. Przyszedł tu przed godzinką. A ćmiki rozdaje Św. Piotr Polski, przed bramą. Wpuszczą nas do środka za kilka godzin, bo jakaś inspekcja w środku czy coś. Zebrała nas się już spora grupka, staliśmy, siedzieli, i gwarzyliśmy jak tu który trafił. Ze mnie lali najbardziej, jak powiedziałem, że zaciupciałem się na śmierć. Ładny obciach.
Było dwóch zagryzionych przez psy, jeden zatłuczony przez żonę, czterech z wypadku pod Jasłem, piątka topielców z Sopotu. Niezła ekipka, wszyscy na bani tu przyszli. Okazało się, że można prosić tu w ADMINISTRACJI o zmianę wieku. Np. jak ktoś wykitował mając 90 lat, to tu może mieć 20, 30 lat. Od nowa laseczki rwać, których tu więcej niż na ziemi. Góralowi ćmiki się skończyły, więc teraz ja poszedłem do Piotra po szlugi. Stał tam pod bramą. Mały chudy, taki wypłosz. Klepłem go w łopatkę i mówię.
- Dziadziuś, kopsnij paczuszkę, bo nam się jarać chce.
Ten wyciągnął ramkę HEAVENFIELDÓW i dorzucił zapałki. Uśmiechnął się, pokazując żółte od tytoniu zęby. Wróciłem do moich nowych znajomych i zapaliliśmy po całym.
- Kurwa, piwka bym się napił - powiedział Góral, okazało się, że piwko nam dadzą, ale dopiero w środku. Bo tu nie wolno.
Przyszły jakieś dziewczyny i zaczęły nam skrzydła poprawiać. U mnie było w sumie ok, a u Górala ledwie się trzymały. Aureola mi błyszczała jak psie jaja, tylko nie mogłem się przyzwyczaić do tej sukienki, w której miałem łazić. Kieszenie są to łapy jest gdzie wsadzić, ale taka długa, pląta się między nogami.
Otworzyli w końcu bramę. Zaczęliśmy się przepychać z Góralem jak najbliżej wejścia, żeby nas nie rozdzielili. Widać swój chłop, bo przypadliśmy sobie do gustu. W ADMISNISTRACJI skierowano mnie do bloku KRAKÓW, piętro 3499, pokój 21897 w skrzydle C. Miałem być sublokatorem niejakiego Mariana E. zmarłego w 1937 roku. Lat 89, zmienione na 35. Chujowo, Gienek (ten Góral) poszedł do Blockhausu ŻYWIEC, to kilka godzin na piechotkę od mojego. Obiecałem mu, że się odwiedzimy za jakiś czas. Potem poszedłem do MAGAZYNU. Tam mi mieli wydać pościel, zapasowe suknie i Skrzydła Galowe, na Święta i specjalne okazje. Kurwa, jak w wojsku... magazynierem był Żyd rozstrzelany przez Hitlerowców w Płaszowie w 1942. Ledwie mi wydał pościel już zaczął kombinować, że załatwić u niego mogę wszystko. Aureole jak zgubię, lub przepije, skrzydła, wygodniejsze suknie. Nawet tu kombinują.
Z tobołem pojechałem windą na moje piętro, dużo wiary tu łazi. Niektórzy maja skrzydła poodpinane, inni Aureole w kieszeniach. Luzik. Dość długo szukałem mojego skrzydła C i pokoju. Dobrze, że były tzw. szybkie chodniki, bo łaziłbym chyba całą wieczność. Marian E. okazał się szczupłym facetem z wąsami i łysą pałą. Uściskał mnie jak starego znajomego i wyciągnął z lodówki dwa piwka. Wpierw rozłożyłem swoje klamoty. Pościel na kojo, skrzydła i suknie do szafy. Skrzydła odpiąłem, bo przeszkadzały i chwyciłem zimniutkie piwko. Jeszcze zajaralismy po szlugu, i Marian zaczął mnie wtajemniczać w życie Niebiańskie.
- Widzisz stary. Tu jest faktyczny RAJ, niczym się nie przejmujesz, głodny nie chodzisz, alkohol masz, fajek pod dostatkiem, dziewuchy latają. Nie chorujesz, nie umrzesz na nic bo już nie żyjesz. Zajebiście jest. Raz do roku tylko się wszyscy spotykają, bo Główny przemawia i trochę to trwa, zanim we wszystkich językach nie pobłogosławi. A tak to robisz co chcesz. Chcesz pracować? Idziesz do roboty, chcesz leżeć i chlać cały dzień? Leżysz i chlejesz cały dzień. Panienki lecą na chłopów, zwłaszcza Zakonnice, wpierw celibat na ziemi to tu się sypią jak choinka po 3 królach. Trzeba na pedałów uważać, bo w sukience to czasami nie poznasz kto jest kto. Ja się naciąłem kilka razy, Podnoszę suknie a tu fujara, wystrzelałem po mordzie, skrzydła połamałem i wyjebałem z pokoju. Takie to skurwiele przebierańcy. Jak chcesz się opić to co 100 pięter jest knajpa, wszystko za darmo, podchodzisz i bierzesz. Szwedzki stół. My mamy blisko, bo schodami możesz przeskoczyć piętro do góry, i na wprost schodów masz knajpę. Mordownia straszna, leja się często. Dwa lata temu Mickiewiczowi tam dojebano, tęgo. Chopin kuflem zarobił od górali, a pijanemu Wyspiańskiemu Aureole ukradziono. Na aureole trzeba uważać, stracisz to masz przejebane. Do raportu idziesz. W każda niedzielę są organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Włochy, najlepsze panienki, lecą na Słowian jak cholera. AIDS nie złapiesz, więc stukasz na całego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu też maja Hamas i Hezbollah, złapią Cię i skrzydła z aureolą zajebią, a wtedy raport. Dużo znanych umarlaków możesz w podróżach poznać, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszył się Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechało 30 milionów go oglądać, pecha miał jak poszedł do knajpy bodajże 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecweliła. Afera była na pół Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodziły. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wołają. Potem w 1977, przyszedł Presley, to fani korytarz Amerykański zablokowali. Kilkaset milionów po autograf poleciało, pojebani. Tu jest tak, że możesz spotkać kogoś komu życie uprzykrzyłeś na Ziemi, rewanżyk gotowy. Ja zostałem w 37 powieszony za zabójstwo żony. Znalazła sobie jakiegoś gacha tutaj, z którym mieszka i ten gach mi dojebał. Nowiuśkie skrzydła mi połamał. Nie podałem go do raportu, żal mi chłopa. Z taka kurwą mieszka, że RAJ to dla niego piekło musi być. Sąsiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi się do knajpy chodzić, bo na niego polują. Już 200 lat na niego się sadzą, nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. Wszyscy do raportu poszli. Znanych w Naszym Niebie jest też masa, Królowie mieszkają na niższych piętrach, ale nie warto tam łazić. Czasami możesz ich w knajpach na 200, i 300 piętrze spotkać. Dzikusy. Zwłaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa się do nikogo. Rozrywek też mamy pełno, w TV lecą wszystkie kanały ziemskie, nawet te XXX. W wypożyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakręcono. Sport też jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata są Mistrzostwa Nieba w piłce nożnej. Najlepsi byli Brazylijczycy, do 58. Potem w wypadku zginęła ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88 piorun zabił na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potęga niebiańska. Polacy też grają dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkąd doszedł Deyna to ćwierćfinały mamy na każdej imprezie. Mecz z Anglią oglądały 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami całe niebo. Przegraliśmy w karnych, Reyman bramki nie strzelił. Żarcie nam dają o każdej porze. Otwierasz lodówkę i zawsze jest pełna. Kible czyściutkie, prysznice też. Przyzwyczaisz się. No, ja idę na karty do sektora D. Wrócę wieczorem, drzwi się nie zamyka.
Marian polazł, a ja zacząłem myśleć. Myślenie nie było moja najmocniejszą stroną, więc poszedłem się załatwić. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra się ze skrzydłami!!! Odpiąłem je w cholerę i postawiłem obok. Gdy spuszczałem wodę, zdarzyło się nieszczęście, schyliłem się żeby zobaczyć czy czysto zostawiłem, i aureola mi do klopa wpadła.
-Kurwa mać!
Poszedłem po jakiś przyrząd do wyłowienia, znalazłem wieszak od sukien i po chwili już suszyłem aureole w ręczniku Mariana. Co tu robić? Idę się rozglądnąć, po sektorze Krakowskim, skoczę do knajpy, może jakieś laseczki będą. Czas się przyzwyczajać. Może niedługo Joasia ze smutku za mną wykituje i dołączy? Fajnie by było.
Zapisałem sobie na kartce nr pokoju, żeby się nie zgubić i polazłem schodami do knajpy. Długo lazłem, co chwila spotykałem zawianych aniołów - znak, że dobrze idę.
Wreszcie mym oczom ukazała się knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkości Maracany, stoliki 4 -osobowe, bar cały ze złota. Przyśpieszyłem kroku, wyminąłem grupkę najebanych w trupa aniołów śpiewających:
- NIECH ŻYJE NAM REZERWA!!!!
I już byłem przed ladą. Barmanem był Ogromny Anioł z wielkimi wąsami. Poprosiłem o setę i piwo, do żarcia wziąłem tatara i ogóreczki. Poszukałem wzrokiem miejsca, z którego mógłbym obserwować sale i siadłem przy stoliku oznaczonym nr 210. Koło mnie toczyła się zażarta kłótnia między kilkoma aniołami:
- Ty dupa jesteś nie Janosik!
- Ja nie jestem Janosik?!! Ty chuju zajebany... Jak ja ludzi prałem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulałeś...
Tak to okazało się, że Janosik faktycznie żył. Po piwku lać mi się zachciało, więc poszedłem do klopa. Pod drzwiami spał jakiś siwy Anioł, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Kopłem go w biodro i mówię:
- Dziadziuś, wstawaj bo Ci bachora podrzucą
Mruknął coś i obrócił się na drugi bok. Twarz jakaś znajoma. Ale nie kojarzyłem skąd go mogę znać. W kiblu wszystkie ściany zapisane, nad moim pisuarem widniał napis: PONIATOWSKI PEDAŁ, POLSKĘ SPRZEDAŁ. Niżej było: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisałem: III LIGA - A.D. 2001.
Jak wróciłem do stolika to Janosik już spał na stole, a jego kompan wylatywał właśnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydła. Powiedziałem barmanowi, ze jakiś dziadziuś śpi pod kiblem, można by go przenieść, bo drzwi tarasuje. Barman machnął ręką:
- To Bierut, pije już tak od 20 lat jak go żona z Sobieskim zostawiła. Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wziąłem jeszcze raz to samo i oglądałem aniołów. Przeważnie młode chłopaki, skrzydła u niektórych żółte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok założone, kufle w łapach i dyskutują o czymś. Zastanawiałem się, czy swoich tu w Niebie nie poszukać, ale zdecydowałem, że jeszcze nie czas. Może później.
W drodze do pokoju wyrwałem fajną anielice, Marzena. Zmarła w dwa lata temu na raka. Śliczna dziewucha, umówiliśmy się na wieczór w knajpie. Mi się spać chciało, tyle emocji.... Obudziło mnie szarpanie i krzyk bladego jak prześcieradło Mariana:
- Wstawaj, coś ty narobił!! Wstawaj... chłopie coś ty wykręcił?!
Nie wiedziałem o co mu chodzi. Okazało się, że szuka mnie od godziny cała straż Niebiańska. Mają mnie doprowadzić do Głównego.... Przeraziłem się. Kurwa, za co? Za kopnięcie Bieruta? A może za wyrwanie jakiejś szychy niebiańskiej? Nie wiedziałem czy spieprzać do innego Nieba, czy poddać się. Po chwili było za późno, bo kilku blondynów wpadło do pokoju i pod ręce mnie wyprowadzili. Całą drogę nic nie mówili, wszystkie Anioły się za nami oglądały i coś szeptały. Pewnie myśleli, że do Raportu idę.
Po kilku godzinach jazdy (jechaliśmy jakimś łazikiem) dotarliśmy pod drzwi z napisem: DYREKCJA - GŁÓWNY SEKRETARIAT. Wprowadzono mnie do środka. Za biurkiem siedział mały chłop, z bokserskim nosem i grzywką ulizaną na lewy bok. Nad łbem mu hulała purpurowa aureola. A skrzydła miał błękitne. Ładnie to kolorystycznie wyglądało. Wskazał mi fotel, uśmiechnął się i poczęstował ćmikiem. Potem tak patrzył na mnie i powiedział do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzić strażnika Rafała W.
Wlazł młody, przestraszony anioł. Nerwowo ugniatał palce i przestępował z nogi na nogę.
- No co tam, strażniku Rafale.. Popiło się na służbie?! Co?!! - zagrzmiał Główny.
- Ale.. ja...
- Jakie, kurwa mać, JA... Jakie ja? Opiliście się i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chłopak miał jeszcze długo żyć, a wy mu taki kawał wycinacie. Pokoje żeście pomylili. Ryszard miał żyć, a obok w pokoju już tydzień staruszek na gruźlicę umierał. I dalej umiera. Zdegraduję was!!! - grzmiał dalej Główny.
Ja sobie ćmika jarałem i zacząłem co nieco kapować. Rafał się opił i pomyliło mu się. Może mnie cofną na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy? - popatrzył na mnie po ojcowsku - Musimy pana cofnąć, chyba, że chce pan zostać...
Kurna, nie wiedziałem. Zostawać, czy iść na Ziemie. Tu jest chyba fajnie. Za kilkanaście lat może chłopaki z osiedla dołączą, Polska gra w ćwierćfinałach, laski są świetne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chłopaki ze spirytusem, Polska w finałach, Legia mistrzem, Wisła z każdym prawie dostaje..., Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafię z powrotem, więc nic nie tracę.
Główny odetchnął z ulgą. Musieliby dziadka uzdrawiać, żeby przeżył moje życie, a plan cudów już wykonali na ten rok. Pożegnałem się z Głównym, Rafałowi dałem w pysk, wziąłem paczkę szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczył to mu szczena opadła. Anioły na mnie z zazdrością patrzyły, jak mnie wrzucają do tunelu, z którego wylatują co chwila kolejne dusze.
Błysło, hukło, jebło i znalazłem się znów w mym ciele. Spocony, ciężko oddychając leżałem na Joasi. Tak samo spoconej i ciężko oddychającej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaką miałam jazdę...
- Oooo, a jaką ja....


Wiosna Vivaldi'ego w niecodziennym wydaniu


 

 



Kliknijcie na link powyżej :) super im to wyszło :)


pozdrawiam !!!


Ad Erta Vaka ! :)



komentarze [1]



 

burza myśli 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...piątek, 2 marca 2007...22:07:19... ^v^ ... ^v^ ...




Nad nami burza
a na zachodzie słońce...
słońce świeci daleko
a tutaj z jednej strony
burza
a z drugiej czarna przepaść
nie ma drogi wyboru
nie ma możliwości ucieczki
trzeba albo poddać
się i zostać tchórzem
albo rzucić w przepaść
niczym bohater
trudny wybór
ale nie możemy tak
stać bez czynnie
bo życie zadecyduje za nas
i popchnie nas w burzę
trzeba podjąć ryzyko
i skoczyć wybrać śmierć
nie poddać się
bezwolnie siła natury
trzeba wybrać wojnę
ze światem
i z samym sobą
bo patrząc w dół
aż strach ogarnia
więc nie wiem co zrobić
zamknę oczy i skoczę??
czy pojadę wolnym krokiem w burzę
muszę szybko zadecydować
czas mija
godziny minuty sekundy mijają
za chwilę koniec
nie będę mogła podjąć decyzji
więc...
jeszcze sie waham
waham????
co mam robić
w głowie mętlik
może pan mi pomoże??
jakiś pan przeszedł
spojrzał się na mnie
i rzekł:Choć raz nie bądź tchórzem!!
Wiec lecę
nie może nie
boję się!!
i co mam robić??
niech ktoś mi powie
głucha cisza
serce wali jak oszalałe
bum bum bum
robię krok ku przepaści
niczym ptak rozpościeram skrzydła
i ....nareszcie skaczę
czuje wiatr
patrzę sie
na wprost widzę piękny zachód słońca
jeszcze nigdy takiego nie widziałam
Ach!!Ach!!Szepcze sobie po cichu
do siebie:warto było
umrzeć by doświadczyć takiego
pięknego zjawiska
spadam w dół
me ciało roztrzaskuje
się o skały
lecz ja już nic nie czuje
moja dusza szybuje w stronę słońca



Zdajecie sobie sprawe że czas nas Cięgle goni? Trudno nadążyć jego tepem...Chciało by sie czasem cofnąc wstecz... do byłej szkoły... ludzie których znam tak bardzo się zmienili... nie którzy tak bardzo, że nawet kiedyś by mi to przez myśl nie przeszło... Czy ja sie zmieniłam? nie... to czas mnie zmienił... patrze na te same zjawiska ... te same sytuacje w całkiem inny sposób... próbuje teraz podejśc do wszystkiego z empirycznego punktu widzenia... Zmieniłam się... sama to czuje... Nie to, ze zmieniłam styl, czy muzyke...- bynajmniej... Właściwie czy to zrobiło by jakąś różnice? Gdybym ubrała ,,różową " bluzke zmieniło by to spojrzenie na świat? Nie sądze... ale wiem kim jestem a raczej kim chciałabym być i staram się spełnic swoje marzenia... które choć tak odległe... siedzą w moim sercu i czekają aż księga życia pozwoli mi na je zrealizowanie... Chciałoby sie czasem cofnąc czas, zmienić to co zaszuflodkowaliśmy do przegranych bitew... Do ludzi który byli mi wtedy tak bliscy a teraz już ich nie ma wsród nas... za którymi pustka w sercu jeszcze nie jest wypełniona... i zawsze bedzie tam wielka otchłań... Jedynie spoglądając w niebo mamy swiadomośc i poczucie bliskości z przeszłością... Lub osób, kiedyś tak bliskich a teraz nie poznających Cie na korytarzu... Czy jednak cofnięcie się w czasie załatwiło by wszystko? Czy uratowało by to komus życie? Chciałabym, żeby to było prawda, zrobiłabym to wówczas po stokroć bez wahania... lecz niestety czas płynie mimochodem... Kiedyś żyłam przyszłościa, teraz żyje chwilą dnia dzisiejszego. Nie wyprzedzam faktów... tak naprawde boje się tego co mnie czeka... Co bedzie za rok czy za pięć lat... Jak wtedy bedzie wyglądac moje życie... Czy osiągne swoje cele w życiu ? Truno jest to przewidzieć... puki co trzeba staczać walke z otaczająca nas rzeczywistością, która nie daje za wygraną i czasem tylko czeka, aż podłożyć Ci nogę byś mógł zaliczyć dno...






komentarze [1]



 

 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...piątek, 2 marca 2007...21:38:01... ^v^ ... ^v^ ...


Indios Bravos » Drogi



I
Dróg jest tak wiele lecz nie każda z nich prowadzi do celu.
Próżno schodziłem wiele z nich i wiele czasu straciłem, wiele planów i wiele pięknych snów odprawiłem gdzieś w zapomnienie ciężko mi zasnąć gdy burzliwe myśli dręczą sumienie

Ref. Jak szukać mam dróg, i jak dotrzeć do celu ? odpowiedz chciałbym znać.
Jak szukać mam dróg, i jak dotrzeć do celu ?

II
Chciałbym zobaczyć, dotknąć chciałem, poczuć, dosięgnąć chciałbym
Zabrakło siły zabrakło jednak też trochę wiary nie udało się przejść przez tyle rzek nie dotarłem do serca lasu dziś boję się, że nie odzyskam straconego już czasu

Ref. Jak szukać mam dróg, i jak dotrzeć do celu ? odpowiedz chciałbym znać.
Jak szukać mam dróg, i jak dotrzeć do celu ?
Jak szukać mam dróg, i jak dotrzeć do celu ? odpowiedz chciałbym znać.
Jak szukać mam dróg, i jak dotrzeć do celu ?





- jakoś ta piosenka dziś mi nie daje spokoju :) - ogólnie pozytywnie :P pozdrowienia dla dzisiejszej ekipy :P i do następnego - lubie takie imprezy :) pozdro



komentarze [0]



 

Paradoksalnie czasem nasze własne cierpienie daje nam poczucie spełnienia….nieustannie je wtedy pobudzamy chcąc wiedzieć, że wciąż istniejemy.. 

  ... ^v^ ... ^v^ ... ^v^ ...środa, 28 lutego 2007...23:39:07... ^v^ ... ^v^ ...


AVE!

Jakość jeszcze żyje nie martwcie sie ;) Nie miałam po prostu jak i kiedy napisać posta. hmmm... Co u mnie ? A leci jakoś... Mam straszny zapieprz w szkole... Dzień składa sie z wizyty w szkole, powrotu do domu, odrobieniu lekcji i nauce ;/ masakra wykańcza mnie już ten tryb życia. A najbardziej wkurza mnie fakt, iż, mimo że dużo sie w domu ucze jest tak ciężko dostać dobry stopień. Serio w zeszłym semestrze więcej sobie olewałam i tyle czasu nie spędzałam nad książkami, co teraz i miałam lepsze wyniki... Masakra normalnie :| nie wiem co sie ze mną dzieje ;\ Nic jakoś musze sie zebrać do kupy heh. Po za tym hmmm ... Właśnie Kamil dzięki, za życzonka z okazji walentynek :P Wam wszystkim również życzę spełnienia w miłości i przede wszystkim szczęścia :) Tiaa... W zasadzie nie uważam tego święta za ,,święto". Dla mnie to komercja. Co to za przyjemność dostać wymuszony prezent? No fakt nie koniecznie wymuszony, bo końcu daje się go z uczuciem :P , ale dlaczego akurat tego dnia? Mi osobiście większą przyjemność sprawiłoby dostanie zwykłego kwiatka w normalny, zwykły dzień, tak bez okazji. A tak? Spotkałam sie nawet z opinia, ze ktoś komuś coś kupuje ,, bo nie wypada w tym dniu nic nie kupić" - głupie, ale prawdziwe :P Ale co tam takie już jest nasze śmieszne życie :P. Niedługo następne komercyjne święto... :| ... Serio głupota to jest dla mnie. Po za tym wolne chwile, a raczej weekendy, bo tylko wtedy mogę trochę odsapnąć od szkoły ostatnio kończą się na wypadach do baru. Nie powiem rozładowywuje mnie to :D Fajnie jest sie raz na jakiś czas Spodkac ze znajomymi i wymienić poglądami ;) W piątek znów szykuje się powtórka z rozrywki :). tiaaa właściwie to ostatnio żyje od piątku do piątku. A czas i tak mi się tak teraz wlecze, że szok... ;/ Nie wiem chyba ta pogoda tak też na mnie działa albo sie poprostu starzeje :P Chodzę taka niewyspana ostatnio, a nie daj boże jak jest niskie ciśnienie to normalnie momentalnie głowa mi pęka.;/ Jakoś tak doline mam ostatnio. Niby bez powodu, ale jakoś nastrój mi nie dopisuje. Ja chce już wiosnę! Człowiek będzie sie czół lepiej! Ten deszcz tylko przyprawia o depreche ;/ hmmm... Co by tam jeszcze... Trudno jest zebrać myśli jak sie tak długo nie pisało ;/ Nie wiem jak macie jakieś pytania to piszcie, jakoś strąciłam wene. Kamil mogę Ci udzielić lekcji, co do photoshopa :) lubię sie bawić tym programikiem :) Jak chcesz jakieś ciekawe pluginy bądź pędzle to daj znać mogę Ci wysłać płytkę jakiś czas temu się w to bawiłam teraz nawet nie mam czasu, aby na dłużej do kompa dosiąść. No nie licząc przerw w szkole ;/ a tam to i tak jedyne, co zdążę zrobić to sprawdzić pocztę bądź wejść na fotkę. Elyssar jak tam te zagadki symulacyjne? Przeszedłeś, chociaż jedną? Daj znać, bo mi ta „lina „ spokoju nie daje : P. W domu podwyższyli mi dwukrotnie transfer tia... Co z tego jak nie mogę wejść do netu?! Kurde ta chora sytuacja z rodzicami mnie już dobija ! No ile można? Nie no wykańcza mnie już to wszystko po mału. Człowiek sie stara a i tak dla innych będzie to nie wystarczająco... życie to ciągła gonitwa... Tyle że, za czym? Nie długo chyba zacznę myśleć według filozofii Schopenhauera, że istotą funkcjonowania człowieka jest bezrozumny popęd, którego nie można nigdy zaspokoić, a człowiek nie ma na niego żadnego wpływu. Dążymy do osiągnięcia szczęścia - lecz go nigdy nie osiągamy, zabiegamy o życie - a umieramy etc... Potrzebuje odpoczynku... Ale póki, co raczej żyje w perspektywie dnia dzisiejszego i nic na stan dzisiejszy nie poradzę. Tiaaa... Napiszcie, co tam u was nowego? Ja już nie zanudzam :p do następnego ... ;)



Pozdrowionka dla Wiolki, Kamila, Elyssara, Piotra, Marty, Darke ... osób odwiedzających jeszcze to miejsce i pamiętających...

TĘSKNIE ZA WAMI :((((

AD ERTA VAKA !



komentarze [2]



 




Created by Smeagol-Gollum
dla szablony4u
Picture by Sekeria from
Deviant art